Dlaczego źle wychodzisz na zdjęciach i co z tym zrobić: broda, barki, ciężar ciała, ręce i uśmiech. Konkretne zasady, które działają na każdej sesji.
„Źle wychodzę na zdjęciach" to zdanie, które słyszę częściej niż jakiekolwiek inne. Prawie zawsze jest nieprawdziwe - w tym sensie, że problemem nie jest twarz, tylko kilka drobnych rzeczy, których nikt nas nigdy nie nauczył. Poniżej te rzeczy po kolei. Żadna z nich nie wymaga talentu ani ćwiczeń przed lustrem.
Dlaczego „źle wychodzę" prawie nigdy nie jest o twarzy
Składają się na to trzy zupełnie techniczne powody, a nie Wasz wygląd.
Po pierwsze: optyka. Większość nieudanych zdjęć to selfie z wyciągniętej ręki. Szeroki obiektyw z odległości czterdziestu centymetrów powiększa to, co jest najbliżej - czyli nos i czoło. To samo dzieje się na każdym zdjęciu robionym z bliska szerokim kątem. Nie jest to Wasza twarz, tylko zniekształcenie.
Po drugie: przypadkowy moment. Zdjęcie zatrzymuje jedną setną sekundy. W ruchu twarz przechodzi przez dziesiątki przejściowych układów, które na żywo są niewidoczne, a na stopklatce wyglądają dziwnie. Dlatego z serii trzydziestu zdjęć dobre są trzy - i to jest norma, także na profesjonalnych sesjach.
Po trzecie: brak wiedzy, co zrobić z ciałem. Stoimy na wprost, symetrycznie, z rękami wzdłuż tułowia i napiętymi barkami. To najmniej korzystny układ, jaki człowiek może przyjąć - i jednocześnie ten domyślny.
Trzy rzeczy do zrobienia w pięć sekund
Jeśli macie zapamiętać z tego tekstu tylko jedno miejsce, niech to będzie to. Te trzy poprawki dają największą różnicę i działają na każdym zdjęciu.
- Wysuń brodę delikatnie do przodu i lekko w dół. Brzmi nienaturalnie i tak się czuje - ale to jedyny skuteczny sposób na napięcie linii żuchwy. Kamera jest zwykle powyżej albo na wysokości twarzy, a cofnięta broda tworzy cień pod podbródkiem. Ruch ma być minimalny, kilka centymetrów.
- Opuść barki. Przed obiektywem prawie wszyscy nieświadomie podnoszą ramiona do uszu. Wystarczy wziąć wdech, a przy wydechu pozwolić barkom opaść. Szyja od razu robi się dłuższa, a sylwetka mniej spięta.
- Przenieś ciężar ciała na tylną nogę. Stanie równomiernie na obu nogach wygląda statycznie. Przeniesienie ciężaru na jedną nogę, z drugą lekko wysuniętą, samo z siebie tworzy linię biodra i naturalne przechylenie sylwetki.
Co zrobić z rękami
To pytanie numer jeden na każdej sesji. Ręce są problemem, bo w codziennym życiu nigdy o nich nie myślimy, a przed obiektywem nagle nie wiadomo, gdzie je podziać.
Zasada ogólna brzmi: ręka powinna coś robić albo czegoś dotykać. Wisząca bezwładnie wzdłuż ciała wygląda na zdjęciu jak zapomniana.
- Dłoń w kieszeni - ale tylko częściowo, z kciukiem na zewnątrz. Cała schowana ręka ucina sylwetkę.
- Dotknięcie własnego ubrania: kołnierz, mankiet, klapa marynarki, pasek torebki.
- Ręka na biodrze, ale nie na środku talii - raczej z tyłu, na kości biodrowej.
- Dłoń dotykająca włosów, karku albo twarzy - subtelnie, bez zasłaniania.
Drobiazg, który robi dużą różnicę: pokazujcie dłoń krawędzią, nie wierzchem. Dłoń zwrócona płasko do obiektywu wygląda na dużą i płaską. Obrócona bokiem staje się delikatna i naturalna. Palce lekko rozluźnione, nigdy sztywno złączone.
Uśmiech, który nie wygląda na wymuszony
Sztuczny uśmiech widać natychmiast i widać go zawsze w tym samym miejscu - w oczach. Prawdziwy uśmiech lekko je przymyka i tworzy zmarszczki w kącikach. Uśmiech „na komendę" angażuje tylko usta, a oczy zostają nieruchome.
Kilka rzeczy, które działają:
- Nie trzymajcie uśmiechu. Po kilku sekundach mięśnie sztywnieją. Lepiej rozluźnić twarz między kadrami i uśmiechnąć się na nowo.
- Wydech przed zdjęciem. Zabrzmi banalnie, ale spokojny wydech rozluźnia całą twarz i barki jednocześnie.
- Pomyślcie o czymś konkretnym zamiast starać się wyglądać na zadowolonego. Dobry fotograf w tym momencie zwykle o coś zapyta - nie z uprzejmości, tylko po to, żeby zająć Waszą głowę.
- Uśmiech nie jest obowiązkowy. Spokojna, neutralna twarz z rozluźnioną żuchwą bywa mocniejsza, zwłaszcza na portrecie biznesowym.
Sylwetka: kąt zamiast frontu
Ustawienie na wprost do obiektywu to najszersza możliwa wersja każdej sylwetki. Wystarczy obrócić się o mniej więcej 45 stopni i wrócić do kamery samą twarzą - sylwetka od razu się zwęża i pojawia się głębia.
Kilka dodatkowych zasad:
- Odsuńcie ręce od tułowia na kilka centymetrów. Przyklejone ramię spłaszcza się o tę część, którą dociska.
- Wydłużcie szyję - wyobraźcie sobie nitkę ciągnącą czubek głowy do góry.
- Uwaga na wysokość aparatu. Fotografowanie od dołu wydobywa podbródek, z góry - powiększa głowę. Wysokość oczu jest bezpieczna niemal zawsze.
- Siedząc, nie opierajcie się o oparcie. Lekkie pochylenie do przodu prostuje plecy i wygląda zdecydowanie lepiej.
W parze i w grupie
Przy dwóch osobach największym problemem jest odległość. Ludzie ustawiają się w komfortowym dystansie rozmowy, który na zdjęciu czyta się jako dystans emocjonalny. Trzeba stanąć bliżej, niż wydaje się naturalne - zwykle o dobre pół kroku.
Dobrze działają punkty styku: dłoń na ramieniu, splecione palce, skroń oparta o skroń. Jeden fizyczny kontakt sprawia, że para wygląda jak para, a nie jak dwie osoby stojące obok siebie.
W grupach obowiązują dwie zasady. Po pierwsze, głowy na różnych wysokościach - równy rządek wygląda jak zdjęcie klasowe. Po drugie, wszyscy blisko siebie, w lekkim półkolu zamiast prostej linii. Osoby na skrajach lekko obrócone do środka domykają kadr.
Punkt styku i bliska odległość robią większą różnicę niż jakakolwiek poza. Bez nich dwie osoby wyglądają na zdjęciu jak dwie osoby stojące obok siebie.
Okulary, siwizna, blizny - rzeczy, o które pytacie
- Okulary. Zostawcie je, jeśli nosicie je na co dzień - zdjęcie ma pokazywać Was, a nie wersję bez. Odblaski to zadanie fotografa: rozwiązuje je zmiana kąta lampy albo lekkie odchylenie oprawek. Jeśli macie oprawki bez szkieł, warto je zabrać.
- Siwizna. Nie jest wadą i nie trzeba jej retuszować. Zdjęcie, na którym ktoś wygląda o piętnaście lat młodziej niż w rzeczywistości, działa przeciwko właścicielowi - zwłaszcza na LinkedIn czy na stronie firmowej.
- Blizny, znamiona, tatuaże. Decyzja należy do Was i warto powiedzieć o niej przed sesją, a nie po. Trwałe elementy wyglądu zwykle zostawiam, bo są częścią osoby. Przemijające - wyprysk, siniak - usuwam bez pytania.
- Asymetria twarzy. Ma ją każdy. Najczęściej jedna strona wypada lepiej i zwykle jest to strona, po której robicie sobie selfie. Powiedzcie o tym fotografowi.
Dobry fotograf prowadzi, a nie każe „być naturalnym"
Ostatnia rzecz, najważniejsza dla spokoju: to nie jest Wasza praca. Umiejętność pozowania nie jest warunkiem wstępnym udanej sesji.
Instrukcja „bądź naturalny" jest bezużyteczna i natychmiast każdego usztywnia, bo nie da się świadomie wykonać czegoś nieświadomego. Konkretna wskazówka - przenieś ciężar, obróć barki, spójrz w okno, zrób krok w moją stronę - działa od razu, bo daje głowie zadanie do wykonania.
Jeśli po sesji czujecie się wyczerpani udawaniem, to znak, że coś poszło nie tak po stronie fotografa. Dobrze poprowadzona sesja męczy mniej więcej tak jak długa rozmowa.
Z trzydziestu klatek dobre są trzy - i tak wygląda to również na sesji zawodowej. Nie jesteście wyjątkiem, po prostu zwykle nie widzicie tych dwudziestu siedmiu.
Kolejny krok
Jeśli chcecie wiedzieć, jak te zasady wyglądają w praktyce podczas prawdziwej sesji, opisałem cały jej przebieg we wpisie o tym, jak wygląda sesja w studio. Przy zdjęciach robionych samodzielnie w domu przyda się też poradnik o tym, jak zrobić zdjęcie do CV telefonem - kwestia ogniskowej i odległości jest tam rozpisana szczegółowo.
A jeśli szukacie sesji, na której ktoś poprowadzi Was za rękę - jako fotograf w Szczecinie prowadzę je na co dzień: sesja kobieca, sesja biznesowa, sesja dla par albo sesja rodzinna. Napiszcie śmiało - zdanie „nie umiem pozować" słyszę na każdej sesji i nigdy nie było przeszkodą.